Toyota Aygo 1,0i 69 KM X-Play Selection

 

Jazda miejska już od dawna zdominowana jest przez małe auta, które z łatwością będziemy mogli zaparkować na zatłoczonych ulicach. W ten krajobraz bardzo dobrze wpisuje się produkt japońskiej marki – Toyota Aygo, która światło dzienne po raz pierwszy ujrzała w 2005 roku podczas Międzynarodowej Wystawy Samochodowej w Genewie. Trzy lata później Toyota zdecydowała się na pierwszy face lifting, a W 2012 auto zostało zmodernizowane po raz kolejny. W końcu nadszedł rok 2014, znów targi w Genewie i prezentacja Aygo II generacji. Efekt?

 

Opis



Nowa odsłona Toyoty Aygo to przed wszystkim całkowicie przeprojektowane nadwozie, skrojone w języku stylistycznym „J-Playful”, inspirowane japońską kulturą młodzieżową. Efekt jest widoczny gołym okiem. Przedni pas nadwozia został wystylizowany na kształt litery „X”, który jest wyraźnie widoczny w kontrastowych kolorach niebieskiego lakieru nadwozia z czarnym „przeszyciem iksa”. Światła przednie również zmieniono na pociągłe, o wiele lepiej prezentujące się w obecnym kształcie Aygo. LEDowe pasy świateł do jazdy dziennej zamontowano na bokach dolnej części zderzaka, jeszcze mocniej podkreślając wyjątkowy design.

 



Ramiona „iksa” ciągną się przez całą długość niewielkiej Toyoty, znajdując zwieńczenie w tylnej części auta. Tworzą tam podkładkę dla pionowych świateł. Od tej strony najlepiej też widać odważne kształty tylnego zderzaka, lekko napompowane nadkola i… i w sumie dochodzimy do wniosku, że Aygo jest kanciakiem? Tak to według mnie wygląda. Każda krawędź jest ostro zakończona, rzadkością są obłe, delikatne rysy. To co z pewnością mnie zniesmaczyło to zbyt krótko skrojone nadwozie, ujawniające podwozie i układ wydechowy w tylnej części.

Niewielki nadwozie oznacza niewiele miejsca we wnętrzu. Niby auto przeznaczone jest dla 5 dorosłych osób, jednak komfort spada wtedy do minimum. W nieco lepszych warunkach podróżować będziemy we czworo. Niezbyt duża ilość przestrzeni na nogi oraz niewielka przestrzeń nad głowami może być kłopotem dla wysokich osób. Nawet najmniejsi pasażerowie podróżujący w fotelikach mogą odczuwać dyskomfort z powodu małej ilości miejsca. W przedniej części wnętrza jest już lepiej ze względu na możliwość ustawienia fotela zarówno w zakresie ilości miejsca na nogi oraz regulowania wysokości siedziska. Jednak wyraźnie daje się odczuć, że auto skierowane jest do mniejszych, szczupłych osób. Również ilość miejsca w bagażniku skierowana jest do mniej wymagających klientów. Przestrzeń mieszcząca 168 l nie rzuca na kolana.

 



Natomiast patrząc na sposób wykończenia wnętrza zdecydowanie nie możemy narzekać. Zaprojektowane zostało w sposób nowoczesny, uwzględniający wszystkie najważniejsze trendy. Udało się przy tym zachować przejrzystość i intuicyjność. Nudę czarnego koloru rozświetlają lakierowane na niebiesko plastiki okalające wloty powietrza oraz lakierowane fortepianową czernią plastiki konsoli centralnej i ozdobnej listwy biegnącej przez całą szerokość kokpitu. W centralnej części deski rozdzielczej umieszczono dotykowy wyświetlacz o przekątnej 7 cali oraz sterowanie klimatyzacją i nawiewem. Koło niewielkiej kierownicy, obszyte skórą, bardzo dobrze leży w dłoniach. Umieszczone za nią zegary są bardzo dobrze czytelne. Warto zwrócić uwagę na wszędobylskie twarde plastiki, które są bardzo dobrze spasowane i w moim mniemaniu nie budzą niepokoju, że za kilka lat do naszych uszu będą dobiegały w czasie jazdy nieprzyjemne piski.

Pod maską filigranowego mieszczucha nie mógł znaleźć się żaden duży silnik. Toyota Aygo została wyposażona w 1-litrowy 69-konny „benzyniak”, którego maksymalny moment obrotowy to 95 Nm. Wspierająca go skrzynia liczy <???> przełożeń. Rozwinięcie 100km/h zajmuje 14,2 s. i z pewnością ten czas wydłuży się przy większym obciążeniu. Aygo nie jest także demonem prędkości. 160 km/h – to jest wszystko, na co stać japońskiego malca. Jednak nawet taka prędkość może przysporzyć nam nie lada emocji, nawet podczas jazdy po prostej. Wąskie opony (165/60 R15) i mała, lekka konstrukcja nadwozia to pułapka przy silnych wiatrach bocznych. Odczuwa się je i to bardzo wyraźnie – sport dla ludzi o silnych nerwach.

 



W erze pseudoekologii spodziewałem się, że także silnik Toyoty przy małej pojemności będzie wykazywał wysokie spalanie, tak jak się dzieje w przypadku konkurencji. Mała moc, mała pojemność silnika, za to spalanie jak przy 2- litrowej „benzynie” turbo. Nie. „Litrówka” Aygo pozytywnie mnie zaskoczyła. Najniższe średnie spalanie, jakie udało mi się uzyskać, to 5,3 l podczas jazdy w większości po miejskich, zatłoczonych drogach. W trasie udało mi się zejść do 4,4 l na 100 km. Owszem, to bardzo mało.

Pozytywnie zaskakuje też układ kierowniczy. W mieście uporczywe kręcenie kołem kierownicy nie spowoduje, że wylejemy siódme poty. Przy parkowaniu kierownica chodzi lekko, auto reaguje na każdy, nawet najmniejszy ruch i nim się obejrzymy auto stoi na wybranym miejscu. Poza tym bardzo dobra widoczność z wnętrza ułatwia manewrowanie. Tylna kamera wspomagająca parkowanie daje jeszcze większy komfort, choć wydaje się, że przy odrobinie praktyki i takiej widoczności we wszystkich kierunkach jest to zbędny wydatek. Zawieszenie jest dostosowane do miejskich nierówności, chociaż nie ma co ukrywać, że przy takich rozmiarach auta będziemy odczuwać prawie każdą wyrwę w asfalcie. Chyba że zdążymy przesunąć nogę hamulec, którego naciśnięcie spowoduje momentalne wytracenie prędkości auta. Druga opcja to próba ominięcia przeszkody wykonując szybki ruch kierownicą. Nie musimy się obawiać nadmiernego przechyłu, bo Aygo jest bardzo dobrze wyważona i bez problemów radzi sobie w „teście łosia”.

Pozostała mi ostatnia kwestia – cena. Decydując się na Aygo musimy się zastanowić, czego potrzebujemy. Do wyboru producent daje dwa rodzaje nadwozia – 3- i 5-drzwiowe. Różnica między nimi to okrągły 1.000 zł. Cena Toyoty Aygo zaczyna się od 35.400 zł. Kolejna rzecz to wybór dotyczy skrzyni biegów. Możemy zdecydować się na zwykłego manuala lub na przekładnię x-shift MultiMode, czyli zautomatyzowaną skrzynię, którą możemy obsługiwać także z kierownicy. Reszta to już pakiety dodatkowego wyposażenia i kolorystyczne. Pod tym względem Toyota dała popis. Jeśli miałbym rozpisać wszystkie warianty kolorystyczne, zabrakłoby chęci i czasu na dalsze czytanie. Tak więc zostawiam to wyobraźni każdego z osobna, a to co wymyślicie zapewne jest do zrealizowania.

Toyota Aygo, mimo kilku zastrzeżeń, jest do polubienia. Trzeba dać jej po prostu czas, żeby nas do siebie przekonała. Mnie urzekła przede wszystkim wyglądem i spalaniem.

Dane techniczne

Dane techniczne:
Silnik: benzyna, R3, 12V
Pojemność silnika: 998 ccm
Moc: 69 KM przy 6000 obr./min
Moment obr.: 95 Nm przy 4300 obr./min
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna
Napęd: przedni
0-100km/h: 14,2 s.
Vmaks: 160 km/h
Zużycie paliwa: 5,0/4,1/3,6 (l/100km) (miasto/poza miastem/cykl mieszany)
Zużycie paliwa testowe: 5,3 (l/100km) (średnie)
Pojemność baku: 35 litrów
Teoretyczny zasięg: 660 kilometrów
Wymiary: 3455/1615/1460 (długość/szerokość/wysokość) (w milimetrach)
Waga: 940 kg
Pojemność bagażnika: 168 l 
Liczba drzwi/Liczba miejsc: 5/5
Opony: 165/60 R15
Cena wersji podstawowej: 35 400 PLN
Cena wersji testowanej: ok. 50 000 PLN

Autor(tekst+fot.): Damian Goś

 

Galeria

Fot. Damian Goś

zapowiedzi